W krakowskiej Cricotece, przy Kanoniczej 5, otwarto wczoraj wystawę Bogdana Korczowskiego, krakowianina w Paryżu.
"Urodziłem się w środkowej Europie, pochodzę z małego kontynentu wielu kultur" - mówi Korczowski, absolwent krakowskiej ASP (dyplom w 1978 r.). Soczewką, w której ogniskowała się wielokulturowość w mikro- i makroskali, a zarazem wyjątkowość klimatu, jaki sąsiedztwo kultur stworzyło w ciągu wieków, stał się dla niego teatr Tadeusza Kantora. "Jestem urzeczony jego sztuką, ponieważ pamięć i przeszłość były dwoma wymiarami jego prac". Mieszkając w Paryżu od 1980 r. z uwagą śledził kolejne etapy teatru Cricot 2. W Paryżu po raz pierwszy złożył hołd Kantorowi wystawą otwartą w 1983 r., na której pokazał rysunki i litografie inspirowane jego teatrem. Kantor pozwalał mu fotografować przedstawienia. "Nie zapominałem, że jestem malarzem, nie fotografikiem. Robiłem te zdjęcia techniką slajdową, tylko dla siebie, interpretując teatr. Starałem się tworzyć te slajdy jak obrazy malarskie, manipulując kolorem i ostrością". Potem przyszła